Wybierz język

Wpieraj nasze projekty

Nr konta:
78 1240 1037 1111 0000 0693 1384

Dziękuję za…

„Dziękuję za dzisiejszy dzień i za to że jestem tu z moimi braćmi i siostrami w Panu.”

„Dziękuję
za piękne Mazury, za bociany w gniazdach, za miłych ludzi, którzy
uczestniczą w turnusie i którzy opiekują się nami, za młodych i
starszych o wielkich sercach.”

„Dziękuję za piękną, słoneczną pogodę i za społeczność z siostrami i braćmi w wierze; za to, że mogę wypoczywać.”

Dziękuję za uśmiech Marysi, za życzliwość, serdeczność spotykanych ludzi, za słoneczną pogodą.”

„Dziękuję w wszystkie dary: słonce, jedzenie… i Boże prowadzenie.”

„Jestem
tutaj po raz pierwszy. Od dwudziestu lat nie miałam okazji skorzystać z
jakiejkolwiek formy i wypoczynku, gdyż zajmowałam się domem i dziećmi.
Na turnus da Mikołajek jechałam z bagażem trosk, kłopotów i depresją.
Głownie jednak jechałam z myślą, że podreperuję swoje zdrowie fizyczne.
Po drugim dniu pobytu moja depresja zaczęła mnie opuszczać. Zobaczyłam
wielu ludzi schorowanych fizycznie, ale niezwykle pogodnych, życzliwych
i serdecznych.

Każdego dnia poznawałam kogoś nowego i za
każdym razem była to osoba życzliwa, szczera. Gdy widzę tylu młodych
ludzi, Jestem pełna nadziei, że na świecie nie jest jeszcze tak źle.
Odczuwałam tutaj, wśród nas działanie Bożego Ducha. I to właśnie było
dla mnie niezwykle budujące i podnoszące na duchu.

Korzystałam
także z zabiegów rehabilitacyjnych, które na pewno poprawiły moje
samopoczucie. Jednak najważniejsze jest to, ze mój duch wyjechał stąd
zdrowszy. To dla mnie jest dużo ważniejsze niż moje zdrowie fizyczne.”

Iwona Jaskólska, Piła

Na
jednym z wieczornych spotkań wolontariusze zaproponowali, by wszyscy
zgromadzeni w kaplicy dokończyli zdanie na malej karteczce,
rozpoczynające się od słów: „Dziękuję za…”. Nachylam się teraz nad
tymi karteczkami i widzę nie tylko pojedyncze słowa, czy krótkie
zdania… Teraz jeszcze lepiej rozumiem, co CZUJĄ ich nadawcy, czym dla
nich był i być może za każdym razem jest ten krótki pobyt.

Większość
piszących zwraca swoje myśli bezpośrednio do Boga – to Jemu jest
wdzięczna: „za to, że mogłam się obudzić, za piękna pogodę, że mogę
oglądać Boże dzido”, „za wszystkie dary, sionce, jedzenie i Boże
prowadzenie”, „za jego ojcowską miłość”.

Tak, Boża miłość jest
najważniejsza w naszym życiu. Bóg nas pierwszy umiłował i uczy nas
tego, byśmy to uczucie czynem i słowem realizowali w stosunku do innych
Ludzi. Widocznie ten nakaz łatwiej wcielać w życie tutaj, na tych
wczasach, skoro tak często powtarzają się zwroty: „Dziękuję za
dzisiejszy dzień i za to, że jestem tu z moimi braćmi i siostrami w
Panu”. Na wiele kartek przelane zostały dowody sympatii, wdzięczności
za bycie z innymi ludźmi, ich przyjaźń, za serdeczne kontakty.

Coroczne
wczasy dla osób niepełnosprawnych to krótkie schronienie, azyl od
wielomiesięcznych długich dni, spędzanych jakże często w trudnym
osamotnieniu. To schronienie, to krótki okres odprężenia, czas na
nabranie cichszego oddechu, by po wzmocnieniu wspólnotą religijną,
społecznością z innymi, podobnie odczuwającymi ludźmi, móc spojrzeć z
większą nadzieją na wiosny los. Wyjeżdżają z nadzieją, że w przyszłym
roku znowu się spotkają.

Wczasy są też okazją do nawiązania
interesujących kontaktów, często prowadzą do nowych przyjaźni, które
później pomagają w przezwyciężaniu wielu trudności i co tak istotne w
życiu: wzmacniają dążenia do dalszego samorozwoju.

Dlatego
szkoda by było, gdyby osoby tak ciężko doświadczone przez los – do
jakich przede wszystkim należą niepełnosprawni – ze względów
ekonomicznych musiały rezygnować ze wspólnych spotkań na wczasach
terapeutyczno-wypoczynkowych. Nie pozbawiajmy ich tego azylu, tych
wspomnień, które pomogą później zmagać się z niełatwą codziennością.

Wanda Falk