Wybierz język

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego

numer naszego konta bankowego:
78 1240 1037 1111 0000 0693 1384

Wolontariusze o sobie, swoich nowych doświadczeniach…

Ewelina Wilk

Mam 21 lat. Wyjechałam na półroczny projekt do Walii, gdzie pracowałam w organizacji Theatr Fforwm Cymru zajmującej się rozwijaniem inteligencji emocjonalnej poprzez techniki dramowe (m.in. Teatr Forum).

Wyjazd na EVS był dla mnie szansą na zrobienie ze swoim życiem czegoś niekonwencjonalnego, sprawdzenie swoich możliwości i poznanie Wielkiej Brytanii od podszewki. W decyzji tej utwierdziło mnie rozczarowanie wybranym kierunkiem studiów (informatyka stosowana).

Wyjazd zupełnie wywrócił moje życie do góry nogami. Nagle okazało się, że uwielbiam pracować z dziećmi, chociaż wcześniej nie wyobrażałam sobie siebie w tej roli. Co więcej, to, czym zajmowałam się podczas projektu, spodobało mi się na tyle, że obecnie moim celem jest założenie podobnej organizacji w Polsce.

Jeśli napiszę, że było warto wyjechać na EVS, to będzie to za mało. Polecam go wszystkim, którzy czują się zagubieni i nie do końca wiedzą, co zrobić ze swoim życiem,bo jest to naprawdę fantastyczny sposób na znalezienie swojej ścieżki w życiu.

Edyta Heimann

Mam 20 lat. Wyjechałam na projekt do Niemiec. Do Monachium. Przez pół roku pracowałam jako terapeutka na zajęciach terapeutycznych w domu opieki, potem jako opiekunka w tym samym miejscu.

W wolontariacie międzynarodowym wzięłam udział, ponieważ chciałam się nauczyć samodzielnego życia, z dala od domu. Chciałam również poznać kulturę innego kraju. Zobaczyć jak tam żyją ludzie.

Ten wyjazd był bardzo dobrym pomysłem. Poznałam nowych ludzi – całkiem innych jak w Polsce. W Niemczech szybko nauczyłam się języka z czego jestem bardzo zadowolona. Wiem ze w Polsce bym się w tak krótkim czasie nie nauczyła języka.

W tym projekcie nauczyłam się, jak dawać i przyjmować pomoc. Nauczyłam się również samodzielności w życiu.

Było warto wyjechać na ten projekt, naprawdę. Żebym mogła, zrobiłabym to jeszcze raz. Polecam wszystkim, którzy szukają przygód lub nowego życia. W sumie polecam wszystkim. Spróbujcie, naprawdę warto. Ja spróbowałam i nie żałuje.

Piotr Niewadzisz

Mam 24 lata. Wyjechałem na projekt do Niemiec, do Badenii Wirttembergii. Przez rok pracowałem tam w instytucie dla dzieci z różnymi upośledzeniami oraz z problemami wychowawczymi. Jestem studentem 5. roku filologii germańskiej i o moim wyjeździe zadecydowała chęć lepszego poznania zarówno języka, jak i kultury, obyczajów, mentalności Niemców. Po roku spędzonym tutaj mogę śmiało stwierdzić, ze nie ma lepszego sposobu na poznanie języka obcego, niż udział w wolontariacie międzynarodowym. Język jest jednak tylko kropla w morzu doświadczeń jakie zdobywa się na programie.

W ciągu jednego roku zmienia się cale życie.

W mojej pracy nauczyłem się wiele o tym jak postępować z dziećmi w różnych sytuacjach, o rożnego rodzaju zaburzeniach rozwojowych, upośledzeniach i ich specyfice, o tym jak wielki wpływ na przyszłość i życie człowieka ma dzieciństwo i wychowanie. Prawdziwa satysfakcje dawała mi praca, która umożliwia dzieciom uzyskanie możliwie najwyższego poziomu rozwoju, a umiejętności które zdobyłem będą bardzo przydatne nie tylko w życiu zawodowym, lecz także prywatnym.

Ważnym elementem Wolontariatu jest integracja młodzieży europejskiej. Biorąc udział w programie oraz seminariach organizowanych przez organizacje, zarówno te goszczącą jak i wysyłającą, poznałem młodzież całej Europy. Mieliśmy okazje wymieniać się naszymi doświadczeniami, poglądami, poznawać wzajemnie nasza kulturę. Moja mailowa książka adresowa pełna jest adresów osób ze wszystkich krajów europy. Cały czas utrzymywaliśmy ze sobą ożywiony kontakt, często odwiedzaliśmy się, a w trudnych sytuacjach wspieraliśmy się na wzajem. Teraz Europa nie jest mi już tak odległa. Przez ludzi, których poznałem i z którymi się zaprzyjaźniłem, zamieszkała w moim sercu, stała się częścią mnie. Wolontariat jest szkołą życia, próbą charakteru, daje możliwość poznania samego siebie oraz usamodzielnienia się. Polecam wszystkim, którzy chcą przeżyć wielka przygodę.

Monika Gajda

Mam 20 lat. Wyjechałam na projekt do Niemiec (Höhenberg-Bawaria). Pomagałam osobom niepełnosprawnym w ich pracy(warsztat świeczek- przedpołudniem, popołudniu- warsztat gdzie podopieczni przygotowują się do rożnych zawodów. Nazywa się to dokładnie Berufsbildungsbereich.

Wzięłam udział w wolontariacie międzynarodowym, ponieważ była to dla mnie wielka szansa spróbowania i doświadczenia czegoś nowego, czegoś co mnie bardzo interesowało (i nadal interesuje), zarówno języka niemieckiego jak i pracy/wolontariatu z osobami niepełnosprawnymi. Dzięki możliwości wyjechania na wolontariat międzynarodowy, spełniły się moje dwa wielkie marzenia!!! A wszystko dzięki moim przyjaciołom 🙂 Wielkie dzięki za to 🙂

Wolontariat przyniósł mi wiele nowych możliwości i pomysłów na dalsze (powolontariackie), bardziej aktywne i interesujące życie. Nauczyłam się wielu wspaniałych rzeczy nie tylko w pracy, ale również w życiu prywatnym. Najważniejsza jednak rzecz, której się nauczyłam to TOLERANCJA. Każde środowisko, w którym przebywałam(w pracy, w towarzystwie znajomych, na seminariach ) bardzo się od siebie różniło (poglądami, religią, zachowaniem itp.). Dzięki tolerancji i akceptacji człowieka, żyłam tu spokojnie i w harmonii ze wszystkimi. Nauczyłam się tez cierpliwości, której na początku praktycznie nie miałam. A praca z osobami niepełnosprawnymi jak również cala praca pedagogiczna z ludźmi wymaga dużo cierpliwości. Dzięki tym ludziom znalazłam sens życia i pracy i wiem co chce robić w przyszłości. Praca socjalna jest bardzo interesująca, dlatego studia w tym kierunku bardzo mi się przydadzą. Zaczynając od samej praktyki jest trochę ciężko, ponieważ nie wiadomo jak w rożnych sytuacjach się zachować jak np. w przypadku epilepsji u niektórych osób niepełnosprawnych. Dzięki moim współpracownikom, wiem teraz jak w większości sytuacji się zachować i jak pomoc osobie, która w danej chwili potrzebuje pomocy.

Od strony praktycznej nauczyłam się robić świeczki, świece :), figury z papieru (papy), nauczyłam się montażu zatyczek do kontaktów (wygląda to jak zwykły korek) – ochrona przed dziećmi, i wiele, wiele rożnych rzeczy plastycznych :).

Cały ten wyjazd był dla mnie wielką lekcją – nauką jak i niezapomnianą przygodą. Nie żałuję żadnej chwili spędzonej tutaj w Niemczech, z tymi wszystkimi osobami, z którymi pracowałam, z którymi mieszkałam, przyjaźniłam się i żyłam na co dzień. Jednym słowem: WARTO BYŁO!!! Polecam taki wolontariat wszystkim osobom, które interesują się podobnym rodzajem pracy czy pomocy. Nie warto się zastanawiać czy podoła się takiemu wyzwaniu, czy nie. Jeśli na prawdę się chce, to trzeba spróbować swoich sil i możliwości a wszystko się uda. Na pewno nikt nie będzie żałował. Nawet bariera językową nie jest tutaj wielkim problemem. Dlatego WARTO SPRÓBOWAĆ!!! Ja chętnie służę pomocą czy poradą 🙂