Wybierz język

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego

numer naszego konta bankowego:
78 1240 1037 1111 0000 0693 1384

Korzenie, motywacje, szanse i granice zaangażowania wolontariuszy w Diakonii niemieckiej

1. Korzenie i motywacje

ks. Cornelia Fuellkrug-Weitzel, fot. J.A. Jelinek smMoim zadaniem jest opisanie korzeni i motywacji zaangażowania wolontariuszy wNiemczech. Rozwijało się ono historycznie i wyrastało z trzech podstaw: 1. Powiększającej się niesprawiedliwości społecznej, biedy i zakłóceń pokoju w społeczeństwie, 2. Spotkania mieszczaństwa z realiami życia ludzi biednych, wykluczonych i słabych, 3. Deficytów polityki socjalnej państwa.

Na przykładzie Johanna Hinricha Wicherna, jednej z głównych postaci misji wewnętrznej wpołowie XIX w. (później jednego z korzeni Diakonii), bardzo dobrze da się zaprezentować trzy motywacje:

1. Rewolucja przemysłowa spowodowała w jego czasach olbrzymi wzrost ubóstwa. Łączył się z tym ferment polityczny: zawiązywano tajne związki komunistyczne, które rozpowszechniały idee nazywane „komunistycznymi” bądź „socjalistycznymi”. O ile żądania te nie stanowiły jeszcze programu politycznego, to dzięki nim dobrze słyszalne stało się domaganie sprawiedliwości w Niemczech, a także wyraźnym stał się fakt, że to rosnące zróżnicowanie społeczeństwa niesie w sobie jądro niezadowolenia społecznego. Wichern obawiał się tendencji rewolucyjnych i uważał, że obowiązkiem chrześcijan jest zawiązywanie organizacji ochotniczych, które będą zajmować się ubogimi, „by zapobiec groźbie zamieszek i rewolucji oraz utrzymać pokój w społeczeństwie”. Socjalne zaangażowanie przeciw programowi politycznemu.

2. Gdy Wichern, teolog, został nauczycielem w tzw. „szkole niedzielnej” w hamburskiej dzielnicy biedoty St. Georg, po raz pierwszy w życiu zetknął się z kwestią socjalną. Szkoła niedzielna, całkowicie nowy rodzaj przedsięwzięcia, pozwalała dzieciom, które w tygodniu musiały pracować, nadrobić zaległości w edukacji. Podczas wizyt domowych Wichern konfrontowany był z ogromną biedą i zaniedbaniem, co było dla niego wstrząsającym- przeżycie. Zaczął marzyć o tzw. „domu ratunkowym”, miejscu, które miało stanowić przyjazne i dobre do nauki środowisko dla dzieci z rodzin w trudnej sytuacji materialnej. Dla realizacji tego marzenia szukał i znalazł współpracowników, a konkretnie: hojnych sponsorów oraz specjalistów w dziedzinie finansów i księgowości wśród przemysłowców ihandlowców. Otwarty w 1838 roku tzw. „Spokojny dom” w Hamburgu stał się projektem pilotażowym dla podobnych inicjatyw w całym kraju. Prowadzone były one przez mieszczaństwo, któremu Misja Wewnętrzna dawała możliwość wejrzenia w niedolę społeczną, do której sami nie mieli dojścia, jak również zaangażowania się w wolontariat wśród ubogich. Zarządy ówczesnych Domów ratunku oraz domów dla niepełnosprawnych przyznawane były zasłużonym mieszczanom, którzy odpowiedzialni byli za zbieranie funduszy, budowę, zarządzanie itp. Wichern był przekonany, że ubóstwo można przezwyciężyć tylko tworząc mosty pomiędzy biednymi a bogatymi, zapraszając społeczność mieszczańską do poznania losu biednych ludzi i osobistego wspomagania ich – finansowo, ale też przez dobrowolny, osobisty wkład pracy. W takim „przerzucaniu mostów” poprzez pracę ochotników widział zadanie Misji Wewnętrznej i decydującą alternatywę dla – wywrotowych – zmian struktur, a nawet systemów politycznych.

Bogate mieszczaństwo natrafiło ze swoim zaangażowaniem, zapoczątkowanym przez Misję Wewnętrzną, w pewną lukę: Kościoły, a zwłaszcza Kościół ewangelicki w Niemczech, po Reformacji złożyły odpowiedzialność za sprawy socjalne w znacznym stopniu w ręce państwa i nie czuły się w tej kwestii zobowiązane. Swój zakres odpowiedzialności ograniczały do głoszenia Ewangelii. Strona państwowa widziała potrzebę reform, ale choć nowych problemów nie dało się już zwalczać starymi metodami, unikała poszukiwania nowych dróg.

W tę próżnię, brak możliwości czy też woli działania ze strony państwa i Kościoła, wkroczyło wyemancypowane świeżo mieszczaństwo ze swoim dobrowolnym zaangażowaniem wsprawy socjalne. Wichern i inni założyciele Misji Wewnętrznej (później nazwaną Diakonią) dostarczyli mu swoich pomysłów na opiekę nad ubogimi, szansę na niesienie pomocy. Dokonała się tym samym zmiana paradygmatu, z biernego oczekiwania na działanie ze strony państwa, na przejęcie odpowiedzialności, reprezentowanie własnych interesów, świadome przyjmowanie odpowiedzialności przez każdego mieszczanina. Był to wyraz umacniającej się samoświadomości zmierzającej ku żądaniom udziału w polityce. To, że podczas rewolucji w 1848 roku mieszczaństwo wywalczyło sobie prawo tworzenia wolnych „związków”, popchnęło ten rozwój jeszcze bardziej do przodu.

2. Wolontariat dziś: potrzeby i formy

Dziś istnieje już wiele dróg i form zaangażowania w wolontariat. Wszystkie łączy to, że są dobrowolne i nastawione na wspólne dobro, nie na zyski materialne. Klasyczny „ochotnik” został w latach 90tych uzupełniony o tzw. „obywatelskie zaangażowanie”, wspólne przejęcie odpowiedzialności za obszar życia publicznego, związany na przykład ze społeczną działalnością na rzecz sprawiedliwości i integracji. Decydujący jest fakt, że obywatele sami się angażują – są nie tylko wykonawcami, ale uczestniczą w procesie tworzenia, sami „rozwijają” swoje miejsca pracy. Odpowiednio, udzielają się oni nie tylko w organizacjach charytatywnych, ale i w inicjatywach obywatelskich i „okrągłych stołach”. Odpowiada to emancypacyjnym i zorientowanym na udział działaniom leżącym u początków wolontariatu.

Konieczność budowania mostów pomiędzy światami różnych doświadczeń oraz potrzeba kompensaty gotowości bądź granic działania państwowych urzędów w Niemczech, w całej Europie, nie straciły najwyraźniej na aktualności. Przeciwnie: Po przewrocie politycznym w1989 roku w niektórych społeczeństwach, w których dochodziło do zmian, w Europie środkowej i wschodniej, rozwój warunków życiowych był dość dramatyczny: Wychwalany wostatnich dwudziestu latach neoliberalny model gospodarki utrudniał w niektórych państwach Europy środkowej rozwój struktur państwa socjalnego oraz systemów pomocy charytatywnej i solidarnościowej, a credo to napięło równocześnie na zachodzie rozwój sieci współpracy socjalnej. Kto jest pilny, może pracować, kto pracuje, może sam o siebie zadbać. Do tego musi powstać rynek usług socjalnych, na którym sprzedawane będą produkty dla zapewnienia bezpieczeństwa socjalnego i opieki. Usługi socjalne stały się towarem, na który tylko niewielu stać w wystarczającym zakresie. Znów mamy do czynienia z rosnącym zróżnicowaniem poziomów życia. Znów przywódcy gospodarczy, polityczni, a może ikościelni nie zdają sobie sprawy z upokarzających realiów życia ludzi biednych, gdyż te światy coraz bardziej się od siebie oddalają. Dzięki prywatyzacji i ekonomizacji sektora socjalnego, ma miejsce nie tylko segregacja w dzielnicach mieszkaniowych, ale także wdostępie do szkolnictwa, służby zdrowia, opieki nad osobami starszymi itd. Znów mamy do czynienia z próżnią: państwo nie powinno działać, Kościoły i ich Diakonie mają coraz mniejsze możliwości ze względu na uzależnienie od państwa, które ogranicza fundusze na działalność charytatywną. Muszą redukować ilość świadczeń i miejsc pracy, zwłaszcza teraz, w dobie kryzysu. Położenie to jest pod wieloma względami podobne do czasów Wicherna. Iznów pojawia się zapotrzebowanie i zainteresowanie wolontariatem, zaangażowaniem społecznym.

Idea organizowania kontaktów ponad granicami społecznymi, umożliwianie dobrze sytuowanym ludziom kontakt ze światem, od którego na co dzień są odcięci, ponownie zyskuje na znaczeniu, gdyż system opieki socjalnej w Niemczech w znacznym stopniu zaniedbał w ostatnim czasie potrzeby cierpiących. Typowymi formami zaangażowania wolontariuszy w Diakonii są obecnie: pomoc w hospicjach i szpitalach, korepetycje, szukanie pracy dla młodzieży w trudnej sytuacji spowodowanej warunkami, w których dorastali, bądź imigracją, w tzw. „Tablicach”, zbiórkach o rozdawaniu żywności potrzebującym, współpraca przy organizowaniu zakwaterowania i opieki dla bezdomnych w zimie, współpraca przy zbiórkach odzieży, pomoc migrantom w integracji, poradnictwo prawne dla uciekinierów, dłużników itp., współpraca przy opiece medycznej zapewnianej uciekinierom, nielegalnym imigrantom, narkomanom. To tylko niektóre przykłady. Przez swoje zaangażowanie tworzą oni i utrzymują ofertę dla ludzi w różnych sytuacjach życiowych, jak również wnoszą nieoceniony wkład w rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Wolontariat prowadzi przeważnie do nowego spojrzenia na realia życia w naszym kraju, do delegitymizacji i kwestionowania struktur socjalnych. A także zamyka nowo otwarte luki w systemie opieki nad potrzebującymi.

W ostatnich latach prowadzono intensywne badania nad zaangażowaniem 23,4 milionów ludzi w wolontariat w Niemczech. Formy tego zaangażowania są tak różnorodne, jak sami wolontariusze. Od tzw. „stabilnego”, czyli szerokiego zobowiązania na dłuższy czas, coraz częściej mamy do czynienia z „projektowym” zaangażowaniem, czyli ograniczonym czasowo i elastycznym. W sumie, tzn. włączając organizacje sportowe i politykę, częściej angażują się mężczyźni (39% mężczyzn) niż kobiety (32% kobiet). Kobiety angażują się jednak znacznie intensywniej w projekty socjalne (jest ich 88% w projektach socjalnych). Wolontariusze przeważnie pracują zarobkowo, są dobrze wykształceni i mają wysokie dochody. Posiadanie wolnego czasu nie jest – wbrew powszechnej opinii – powodem decydującym o zaangażowaniu w wolontariat. Przeciwnie, trudno jest pozyskać dla takich inicjatyw osoby bezrobotne, gdyż jest to wyraz samoświadomości i potrzeby uczestnictwa. Wyjątek stanowią młodzi bezrobotni z wyższym wykształceniem, którzy chętnie przyłączają się do wolontariatu, o ile związany jest z choćby minimalnym wynagrodzeniem (pokrycie kosztów własnych), gdyż uważani są wówczas za zdatnych do pracy, ponieważ starają się dobrze spędzić okres bezrobocia. Taki wolontariat, w ramach którego obok kieszonkowego zapewnione jest również zakwaterowanie, pokrywa nawet utrzymanie wykształconych, bezrobotnych młodych ludzi, i staje się przez to coraz bardziej atrakcyjny.

Większość wolontariuszy zapytanych o motywację odpowiada: „Chcę przez swoje zaangażowanie przynajmniej w niewielkim stopniu współtworzyć społeczeństwo” – oznacza to po pierwsze udział polityczny. Poza tym praca powinna wolontariuszowi sprawiać przyjemność, a także dawać możliwość dalszego rozwoju osobistego, uczenia się czegoś nowego oraz rozbudzania kreatywności – jak wynika z najnowszego badania poświęconego motywacji wolontariuszy. Na tej podstawie należy tworzyć nowe koncepcje pracy dla wolontariuszy.

3. Zaangażowanie w wolontariat dziś – szanse i granice

Badania pokazują wyraźnie: innowacyjne kierunki rozwoju socjalnego i środowiskowego nie wychodzą przeważnie od rządów, ale od pojedynczych pionierów lub podobnych inicjatyw organizacji charytatywnych, stowarzyszeń, organizacji pozarządowych i samopomocy, jak również z inicjatywy osób prywatnych. I tu jest zadanie dla Kościołów i ich Diakonii: muszą być miejscami, gdzie takie zaangażowanie może się rozwijać, gdzie ludzie wspólnie będą szukać i tworzyć rozwiązania dla problemów grup marginesu społecznego, ale też dla socjalnych kwestii w swoich dzielnicach itp. Muszą tworzyć przestrzeń dla ludzi, którzy przez zaangażowanie społeczne będą chcieli uczyć się nowych rzeczy, wspólnie kształtować rzeczywistość, przeżywać wspólnotę i dobrze się bawić.

Przy tym należy jednak pamiętać o kilku sprawach:

1. Wolontariat, mający swe korzenie w ruchu emancypacyjnym mieszczaństwa, nie może jedynie stanowić okazji do uczestnictwa, tzn. aktywnego kształtowania i współdecydowania, dla wolontariuszy i dopuszczać, by to oni byli głównymi bohaterami. Musi być również kształtowany w taki sposób, by wolontariusze nie narzucali własnej woli swoim „klientom”, iprzez swoją potrzebę współuczestniczenia nie ubezwłasnowolnili tych, którym chcą służyć. Nieprzypadkowo rośnie liczba organizacji samopomocy dla wykluczonych grup – bezrobotnych, niepełnosprawnych, bezdomnych itp. Jest to kolejny etap dorastania społeczeństwa obywatelskiego: Nie tylko zapewnianie opieki, ale umożliwianie iudostępnianie miejsca w społeczeństwie, które pozwoli wyrazić swoje zdanie, organizacji i równouprawnionego udziału w społeczeństwie dla społecznie, cieleśnie itd. słabych. Zaangażowanie i służba w wolontariacie musi wspomagać samopomoc, a nie próbować jej zastąpić. W przeciwnym wypadku wzmacnia tylko stan niesprawiedliwości, który właściwie chce zakończyć.

2. Entuzjazm dla starań o zaangażowanie obywatelskie nie może przysłonić widoku konieczności stworzenia odpowiednich struktur i środków politycznych dla zapewnienia dochodów, zapobiegania i zwalczania biedy, zapewnienia przyszłości naszemu światu. Zarówno rządowy raport o biedzie i bogactwie, jak i najnowsze badanie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju pokazują, że od reformy socjalnej, czyli przez ostatnie 10 lat (a nie od kryzysu finansowego i gospodarczego, który tylko zaostrzył ten stan), Niemcy mają coraz większy problem ubóstwa. Rosnące zaangażowanie wolontariuszy w akcje charytatywne zapobiega niedożywieniu dzieci w Niemczech itp. Ale czy społeczeństwo, czy Kościoły i ich Diakonie mogą w obliczu takiego rozwoju jednego z najbogatszych krajów świata uspokajać społeczeństwo obywatelskie kompensującą działalnością wolontariuszy? Muszą oni wywierać wpływ na stanowienie prawa, maksymalnie wykorzystywać swoje znajomości wśród rządzących i w Parlamencie. Aktywny lobbing polityczny, na przykład na rzecz praw socjalnych i pracy oraz na politykę integracyjną, które nie będą produkować więcej biedy, wykluczenia i zaniedbania chorych, niepełnosprawnych i niedołężnych, oraz zaproszenie do wolontariatu, nie powinny być przeciwieństwami, ale wzajemnie się uzupełniać.

3. Wolontariat i obywatelskie zaangażowanie mogą łagodzić skutki biedy, pomagać jednostkom, dostrzegać ich prawa, mogą przyczyniać się do stworzenia innego klimatu społecznego wobec wykluczonych i biednych, przez likwidację niewiedzy na temat przyczyn i realiów ich warunków życiowych. Ten inny klimat może przyczynić się do wywierania nacisków politycznych na rzecz poprawy i zapobiegania tak trudnym sytuacjom życiowym przez odpowiednie prawodawstwo. Diakonia i Kościół powinny wciąż podkreślać, że jest to odpowiedzialność i obowiązek rządu, i że nie wolno rezygnować z aktywnej polityki socjalnej kierując się funkcjonowaniem prywatnych i społecznych sieci współpracy.

4. Równocześnie należy uważać na to, by rozbudowa i inwestycje w zaangażowanie wolontariuszy nie prowadziły do utraty miejsc pracy w sektorze socjalnym. Na krótką metę, ze względu na skąpe środki finansowe oraz trudności personalne w zakładach socjalnych, także w Diakonii, może się wydać kuszący, zaangażowanie wykształconych wolontariuszy do regularnych zadań. W dłuższej perspektywie nie może to jednak skutkować spadkiem jakości w pracy socjalnej, likwidacją miejsc pracy i dalszym zubożeniem. Na tym polu należy jeszcze poszukać rozwiązań. Zasadniczo wolontariusze potrzebują wsparcia i prowadzenia ze strony regularnych pracowników; zobowiązujących, ciągłych i profesjonalnych ram, określających granice ich zaangażowania. W przyszłości zadanie zarządzania wolontariatem stanie się stałym zadaniem głównych współpracowników.

5. Ze względu na trudną sytuację finansową wielu ludzi (bezrobocie, niskie zarobki), pokrycie kosztów własnych ma coraz większe znaczenie. W coraz większym stopniu wiążą się z tym oczekiwania choćby minimalnych świadczeń finansowych. Badanie opinii wśród wolontariuszy w 2004 roku wykazało, że w ostatnich dziesięciu latach wyjątkowo wzrosła chęć zaangażowania u bezrobotnych, rencistów, jak również kobiet ze wschodnich Niemiec. Kwestia relacji pieniędzy i wolontariatu od zawsze była napięta. Dochodzi do tego fakt, że wregionach o wysokiej stopie bezrobocia coraz trudniejsze staje się rozgraniczenie wolontariatu jako zajęcia częściowo zapewniającego utrzymanie od płacy minimalnej. Możliwości pracy z pokryciem kosztów własnych przez termin „dobro wspólne” nie są już łączone wyłącznie z zaangażowaniem w wolontariat.

Oczywisty związek bezrobocia wśród młodych ludzi i popyt na miejsca w „Roku wolontariatu”, chęć dalszego kształcenia lub przekwalifikowania się podczas wolontariatu, (niewypowiedziane) nadzieje na otrzymanie pracy dzięki wolontariatowi, stawiają na nowo pytanie o ochotników. W tym kontekście ewangelicka myśl o wolności i służbie jest centralna dla kształtowania zaangażowania. Służba w Diakonii i jej instytucje dają szansę wolontariuszom na zdobycie szczególnych doświadczeń, wychodzących poza ich początkowe motywacje: Mogą się dowiedzieć, że otwieranie się i przywiązanie wzajemnie się warunkują, że zwrócenie się ku bliźniemu zakorzenione jest w wolności i że wraz ze stałymi pracownikami są częścią wspólnoty Chrystusa.
Ks. Cornelia Füllkrug-Weitzel, Zarząd Diakonii EKD/ Dział Diakonii Ekumenicznej

Referat wygłoszony podczas sympozjum Diakonii Polskiej na temat .„Rola wolontariatu w dzisiejszym świecie”, 3.10. 2009, Centrum Luterańskie, Warszawa

tłum. z jęz. niem. Ewa Sojka