Wybierz język

Wpieraj nasze projekty

Nr konta:
78 1240 1037 1111 0000 0693 1384

Caritas znaczy miłosierdzie – konferencja w Warszawie

Zagadnienia
i problemy szeroko pojętej diakonii, czyli pomocy drugiemu człowiekowi
są coraz częściej poruszane nie tylko w środowisku kościelnym, w
konferencji naukowej, której temat brzmiał: „Caritas. Miłosierdzie i
opieka społeczna w ideologii, normach postępowania i praktyce
społeczności wyznaniowych w Rzeczypospolitej XVI-XVIII wieku” wzięli
udział głównie historycy.

Trzydniowe spotkanie, które odbyło
się w Warszawie w dniach 26-28 października br. w Instytucie Historii
PAN, zorganizowali wspólnie prof. Urszula Augustyniak z Katedry
Historii Kultury Staropolskiej Instytutu Historycznego Uniwersytetu
Warszawskiego oraz doc. Andrzej Karpiński z Zakładu Historii Nowożytnej
w Instytucie Historii PAN. Koncepcje miłosierdzia i formy opieki
społecznej, widziane oczyma rzymskokatolików, m.in. ks. Piotra Skargi i
prymasa Michała Poniatowskiego, przedstawili prelegenci w pierwszym
dniu konferencji: ks. prof. dr hab. Bolesław Kumor z KUL-u, ks. dr hab.
Stanisław Obirek z Kolegium Ojców Jezuitów w Krakowie oraz Katarzyna
Karaskiewicz z Instytutu Historii UW. Myśl: „Kto ubogiego w upadku
udźwignie, temu Bóg upaść nie pozwoli”, powtarzała się zarówno w
refleksji jezuitów jak i ewangelików reformowanych. Wspólne także dla
kazań ks. Samuela Dambrowskiego i ks. P. Skargi były, z jednej strony
wezwania do udzielania pomocy, a z drugiej – ostrzeżenia przed
oszustami. O tym, jak protestantyzm pojmował miłosierdzie mówił prof.
Janusz T. Maciuszko z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w
Warszawie, podkreślając, że „niesienie pomocy innym jest w
protestantyzmie sprawą osobistą, a nie religijną w sensie
soteriologicznym” (zbawczym – przyp. red.). Poza tym miłosierdzie w
protestantyzmie nie jest „robieniem czegoś dla kogoś, lecz stwarzaniem
szans – dla ludzi tych szans pozbawionych”, stwierdził także prof.
Maciuszko.

Postawę duchownych Filipa Jakuba Spenera i Augusta
Hermana Frankego, księży ewangelickich działających w okresie pietyzmu,
przedstawiła Elżbieta Byrtek, asystentka w Katedrze Pedagogiki
Religijnej Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Obaj odwoływali się
w swych kazaniach nie tylko do miłości chrześcijańskiej, lecz byli
tymi, którzy podjęli praktyczne kroki pomocy dla biednych i
potrzebujących, tworząc przytułki, domy pomocy, domy dla sierot, szkoły
dla ubogich; np. ksiądz Frankę założył w Halle zakłady dobroczynne. W
Berlinie, Frankfurcie i innych miastach niemieckich istniały domy pracy
przymusowej dla żebraków, którzy pracy unikali, choć byli w stanie
pracować. Podkreślana przez Spenera i Frankego biblijna myśl: „Kto nie
pracuje, niechaj i nie je”, miała wpływ na rozumienie miłosierdzia.
Dawanie jałmużny było kontrolowane. Zajmował się tym diakon stojący
przy wyjściu z kościoła i zbierający datki, które następnie były
rozdzielane wśród wdów i sierot.

Z kolei w prawosławiu – mówił
prof. dr hab. Antoni Mironowicz z Uniwersytetu w Białymstoku – tworzono
tzw. bractwa miłosierdzia, które niosły pomoc wyznawcom Kościoła
Prawosławnego.

Chodzenia po domach i żebrania zabraniali swoim
wyznawcom Żydzi. O formach działalności charytatywnej Żydów polskich w
dawnej Rzeczypospolitej mówił m.in. prof. dr Jakub Goldberg z
Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. W judaizmie funkcjonował tzw.
„ojcowski stół” – młodego chłopaka (lub dziewczynę) będącego sierotą,
żeniono, a rodzina współmałżonka odtąd opiekowała się nim.

Referat
na temat znaczenia miłosierdzia w Koranie wygłosił imam Mahmud Taha Żuk
z Instytutu Muzułmańskiego w Warszawie. W XVI-XVIII wieku w islamie
właściwie nie istniała – stwierdził imam Żuk – zorganizowana opieka
społeczna; była to raczej pomoc indywidualna. Prawdy zawarte w Koranie
miały tak wpływać na człowieka, by dawał od siebie i pomagał każdemu
potrzebującemu człowiekowi, nie tylko muzułmaninowi.

W
podsumowaniu obrad prof. Augustyniak stwierdziła, że ta wzajemna
wymiana pomiędzy religiami i poszczególnymi wyznaniami była bardzo
potrzebna. Istnieje bowiem wiele stereotypów, ale i niewiedza na temat
tego, co się wówczas w tej dziedzinie działo.

Ważne jest
także, by nie zachłysnąć się wszystkimi wspaniałymi rzeczami, które
wymyślił wiek XX, ale by zauważyć i docenić to, jak wiele rzeczy
zostało już wcześniej wynalezionych – podsumowali na zakończenie
organizatorzy.

opr. D.L.