Wybierz język

Jesteśmy organizacją pożytku publicznego

numer naszego konta bankowego:
78 1240 1037 1111 0000 0693 1384

Diakonia parafii ewangelickiej w Cieszynie

„Przeto póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary”
Ga 6,10

Mając
w pamięci powyższe słowa, pragniemy na terenie parafii cieszyńskiej
zaktywizować jak najwięcej osób do służby dla bliźnich. Istnieje u nas
tzw. diakonia instytucjonalna, skupiona przy Diakonacie „Eben-Ezer” w
Dzięgielowie, w którym siostry diakonisę i wielu innych z wielkim
oddaniem prowadzą Dom Opieki „Emaus” i dom sióstr emerytek „Salem” –
ale to osobny temat.

Pragnę tutaj opowiedzieć o diakonii
parafialnej, w którą zaangażowanych jest wiele wolontariuszek (szkoda,
że nie także wolontariuszy).

Cieszyn

Oprócz biblijnego
koła niewiast działa w Cieszynie tzw. koło odwiedzinowe, które skupia
33 panie, które objęły swą służbą 207 podopiecznych. Spotykamy się raz
w miesiącu, aby budować się Słowem Bożym, a także wymieniać
doświadczenia z pracy i dzielić się nowymi zadaniami. Członkinie koła,
w większości już w starszym wieku, w miarę swoich możliwości, a także w
zależności od sytuacji swoich podopiecznych śpieszą z pomocą.

Tradycyjnie
już 4 razy w roku w imieniu parafii docierają do swych podopiecznych: w
okresie adwentowym i pasyjnym z traktatami świątecznymi i słodyczami, w
rocznicę urodzin z życzeniami, z zaproszeniem na specjalne nabożeństwo
spowiednio-komunijne. W wielu przypadkach ludzi samotnych są to
odwiedziny o wiele częstsze – np. w niektórych domach cotygodniowe
spotkania modlitewne czy wręcz codzienna opieka w czasie choroby, gdy
trzeba po prostu wysłuchać, przeczytać coś osobie ociemniałej lub pomóc
fizycznie. Czasami do tej służby członkinie koła angażują całą rodzinę,
aby codziennie zanieść podopiecznej obiad czy nawet przez długi czas
odwiedzać ją niemal codziennie w szpitalu. Panie stałą opieką objęły
także współwyznawców, którzy mieszkają w domach opieki na terenie
Cieszyna. Księża naszej parafii prowadzą odwiedziny w domach parafian,
a także w szpitalach.

Warto tu jednak wspomnieć o służbie jaką
prowadzi (celowo wymieniam z nazwiska) pastorowa Janina Bruellowa,
która bez względu na pogodę, mimo dolegliwości zdrowotnych, kilka razy
w ciągu dnia odwiedza szpitalne pawilony, niosąc chorym uśmiech i dobre
słowo, wszędzie, gdzie pojawia się „ciocia Janeczka”, rozbrzmiewają
nasze pieśni, niosące nadzieję i budujące wiarę.

W minionym
roku miały miejsce trzy popołudniowe spotkania przy herbatce dla
seniorów z Cieszyna, które gromadziły każdorazowo (przy pomocy
zmotoryzowanych parafian) ponad sto osób. Spotkania te, z
niecierpliwością wyczekiwane przez ich uczestników, są okazją do
słuchania Słowa Bożego, śpiewania pieśni kościelnych, ale także
śląskich pieśni i śląskich „godek”. Wzbogacają je programy przygotowane
przez dzieci ze szkółek niedzielnych lub chóry. Dla wielu samotnych i
sędziwych parafian spotkania te są jedyną okazją do spotkania koleżanek
i kolegów z czasów młodości, okazją do wspomnień, dzielenia się
troskami i radościami.

Oprócz mieszkańców Cieszyna do naszej
parafii należą także parafianie mieszkający w okolicznych wioskach.
Bardzo często są to wielopokoleniowe rodziny, poza tym funkcjonują
dobrosąsiedzkie stosunki, jest mniej ludzi samotnych, anonimowych, jak
to bywa w miastach.

Ale i tutaj potrzebna jest służba na rzecz
bliźnich. Skupia się ona przy radach filiałów działających przy
wszystkich kościołach i kaplicach cieszyńskiej parafii. W czterech
wioskach istnieją również koła pań, które podjęty służbę odwiedzinową.

Bażanowice

Praca
odwiedzinową w Baźanowicach jest efektem współdziałania rady filiału,
koła pań oraz członków miejscowego chóru. Opieką jest objętych 55 osób
powyżej 70. roku życia, ale także wszyscy ci, którzy potrzebują w
konkretnym przypadku pomocy. Dwa razy w roku (w adwencie i w pasji)
odbywają się spowiednio-komunijne nabożeństwa dla seniorów, a po nich
spotkania w sali parafialnej, urozmaicone występami dzieci i młodzieży.

Odwiedziny prowadzone są dwoma torami – odwiedza się seniorów,
którzy z różnych względów nie mogli brać udziału w tych specjalnych
nabożeństwach oraz chorych w szpitalu lub w domu. Sprawdzoną metodą
organizacji odwiedzin jest funkcja „łączniczki”, która mając najlepsze
rozeznanie wśród współmieszkańców, każdorazowo informuje księdza
opiekuna o potrzebie odwiedzin.

Hażlach

Przedstawicielki
koła kobiet w Hażlachu w ubiegłym roku odwiedziły 15 osób chorych lub
starszych, w roku 1998 odbyło się 10 spotkań, w których uczestniczyło
średnio 10 pań. Rozważano różne fragmenty Słowa Bożego. Zorganizowano
także dwa spotkania dla seniorów po Wielkanocy i w Adwencie. Z okazji
Świąt Godowych obdarowano upominkami 30 osób.

Marklowice

Koło
pań w Marklowicach skupia 31 kobiet w wieku od 30 lat wzwyż z terenu
Marklowic, Pogwizdowa i Kaczyc. Członkinie koła pomogły zorganizować
spowiednio-komunijne nabożeństwa dla seniorów oraz spotkania w sali
parafialnej w okresie pasyjnym
i adwentowym. Prowadzono także
służbę odwiedzinową, mając 18 podopiecznych powyżej 70-go roku życia. I
tutaj wybrano „łączniczkę”, która ma stały kontakt z duszpasterzem i
organizuje służbę odwiedzinową.

Puńców

Puńcowskie koło
pań liczy obecnie 12 członkiń, których zmartwieniem jest brak
zainteresowania pań młodszych wiekiem. Mimo to wiele uwagi poświęciły
bieżącym potrzebom swego filiału, dbając o stały wystrój kościoła i
jego obejścia, organizując adwentowe spotkanie seniorów i gwiazdkę dla
dzieci. Swe comiesięczne spotkania panie poświęciły studiom biblijnym i
uwielbianiu Boga pieśnią. Służbą odwiedzinową objęły 37 osób starszych.

Parafia cieszyńska dofinansowała kolonie dla dzieci, obozy
młodzieżowe oraz wczasy dla starszych parafian. Przed Świętami
Narodzenia Pańskiego i Wielkanocą rodziny wielodzietne oraz osoby
starsze czy niepełnosprawne otrzymały zapomogi pieniężne lub paczki
żywnościowe.

Przeczytałam niedawno wśród „Myśli Matki Teresy”
historię, która – moim zdaniem – zawiera sedno diakonii. Matka Teresa
napisała, że pewnego dnia dowiedziała się o hinduskiej rodzinie z
ośmiorgiem dzieci, która już od dawna nic nie jadła. Wzięła więc trochę
ryżu i natychmiast się tam udała. Na twarzach dzieci zobaczyła wyraz
strasznego głodu. Matka tych dzieci przyjęła ryż, podzieliła na dwie
porcje i wyszła. Gdy wróciła, powiedziała tylko jedno zdanie: „Oni też
są głodni”. Obok, w sąsiedztwie, mieszkała rodzina muzułmańska, którą
tak samo dręczył głód. Matka Teresa napisała, że nie zdziwił ją fakt,
że ta kobieta się podzieliła, ale zdziwiła się, że w ogóle pomyślała o
ich głodzie, cierpiąc tak bardzo.

Czy umiemy dostrzec
bliźniego w potrzebie? Czy umiemy dzielić się nawet wtedy, gdy tak
niewiele mamy? Czy przeżywając własne problemy, nie zamykamy oczu i
serca dla bliźnich?

Myślę, że zawstydzają nas sędziwe siostry
z kół odwiedzinowych, które mimo zdrowotnych dolegliwości i skromnych
emerytur, tak wiele ofiarowują innym.

W dniu 14 lutego, w
którym wiele mówiło się o wzajemnej miłości, mąż przywiózł mi z
Warszawy czerwoną kartkę z namalowanym sercem, w którym był napis „Be
my Valentine from Jesus” („Bądź moją Walentynką od Jezusa”). Takie
kartki otrzymali uczestnicy angielskojęzycznego nabożeństwa, które co
tydzień odbywa się na ulicy Miodowej 21 w Warszawie.

Może
warto w naszych parafiach w ten sposób propagować ideę służby dla
bliźnich. Bądźmy dla siebie „Walentynkami” w imieniu Jezusa. Obdarzeni
Jego miłością możemy być darami miłości Bożej dla najbliższych, dla
samotnych, sędziwych i niepełnosprawnych. Nie jednego dnia w ciągu
roku, nie okazjonalnie, ale stale. Nie dopiero w sędziwości, ale w
każdym wieku, niezależnie od płci.

A zatem – „póki czas mamy –
dobrze czyńmy wszystkim” – ofiarowując swoją miłość, swój czas, siły,
pieniądze, swoją cierpliwość… swój uśmiech.

Joanna Sikora