Wybierz język

Jesteśmy organizacją pożytku publicznego

numer konta bankowego:

78 1240 1037 1111 0000 0693 1384

Duńskie pomysły na socjalne problemy

Kontakty Diakonii Kościoła Ewangelicka – Augsburskiego w Polsce i
Kościoła Luterańskiego Danii mają już kilkuletnią tradycję. Dzięki nim
istnieje dla strony polskiej możliwość odbycia międzynarodowych studiów
diakonijnych w Danii. O tej propozycji dowiedział się ksiądz Marek
Londzin z parafii ewangelickiej w Istebnej. Właśnie z jego parafii na
taką praktykę udała się Iwona Kędzior, która jest zaangażowana w pracę
diakonijną, prowadzi szkółki niedzielne, grupę młodzieżową. Na co dzień
pracuje w biurze rachunkowym. Iwona Kędzior wzięła półroczny urlop i
wyjechała do Danii na pięciomiesięczny kurs diakonijno-socjalny (31
stycznia-23 czerwca 2000 r.). Poniżej przedstawiamy jej dokładną
relację z tego pobytu.

Diakonia jako praca socjalna, u której
korzeni leży chrześcijańskie spojrzenie na drugiego człowieka, była
głównym tematem kursu diakonijno-osocjalnego. Głównym zaś jego zadaniem
– wyszkolenie i przygotowanie do pracy diakonijnej oraz socjalnej osób
duchownych i świeckich. Wśród uczestników kursu większość stanowiły
osoby zaangażowane w pracę w Kościele, organizacjach
charytatywnych,
domach dziecka. Prawie wszyscy z nich byli wolontariuszami, choć nie
zabrakło osób pracujących na pełnym etacie.

Podstawą wszelkich
zajęć i wykładów było chrześcijańskie spojrzenie na pracę socjalną w
oparciu o szeroko pojęty humanitaryzm. Celem pośrednim było natomiast
ukazanie duńskich rozwiązań problemów socjalnych, wymiana doświadczeń
między osobami w grupie, zachęcenie do pracy.

Szkoła

Zajęcia
odbywały się w Diacon High School w Aarhus. Szkoła ta również zapewniła
całej grupie zakwaterowanie w pobliskim internacie oraz wyżywienie w
szkolnej stołówce. Diacon High School należy do grupy Folkeskolen, co
łączy się ze specyficzną, rodzinną atmosferą panującą między
studentami, jak również i nauczycielami, równym podziałem obowiązków
(sprzątanie, prowadzenie rozważań biblijnych itp.).

Międzynarodowa
grupa, do której należałam, była jedną z sześciu klas w tejże szkole. W
mojej grupie było jedenaście osób, pochodzących z ośmiu różnych krajów
Europy Wschodniej i siedmiu denominacji. Taka różnorodność w grupie
przyczyniła się do wzbogacenia moich wiadomości oraz duchowych przeżyć
i doświadczeń.

Spotkałam się też z otwartością i wielkim
zainteresowaniem ze strony duńskich studentów. Oprócz tego zapewniono
nam dostęp do Internetu, biblioteki, instrumentów muzycznych, czy sali
artystycznej; kto chciał mógł także śpiewać w chórze.

Zajęcia

Zajęcia
odbywały się w półtoragodzinnych blokach, od czterech do ośmiu bloków
dziennie, w zależności od planu. Uczestnictwo w nich było obowiązkowe,
a także stanowiło podstawę uzyskania świadectwa ukończenia kursu. Kurs
kończył się egzaminem w formie dziesięciostronicowego raportu z całości
kursu oraz krótkimi raportami z niektórych przedmiotów. Jednocześnie
każdy uczestnik był
dwukrotnie – w połowie i na zakończenie kursu
– oceniany podczas indywidualnej rozmów. Zakres przedmiotów obejmował
podstawy diakonii i jej praktyczne zastosowanie, niektóre dziedziny
teologii, wiedzę o ruchach religijnych, wiedzę o demokracji, public
relations, administrację i język duński. Większość zajęć była
prowadzona w formie dyskusji, samodzielnego wyciągania wniosków,
dzielenia się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Naszymi
nauczycielami były osoby, które na co dzień i pracowały w danych
dziedzinach.

W ramach zajęć z przedmiotów praktycznych
zwiedzaliśmy różne instytucje i organizacje duńskie, m.in. domy
dziecka, domy opieki, kluby, świetlice środowiskowe, miejsca pracy z
trudną młodzieżą, alkoholikami, narkomanami, prostytutkami czy innymi
ludźmi z marginesu społecznego, osiedla dla osób niepełnosprawnych,
organizację pomocy kościelnej (DanChurchAid), YMCA. Były to jedne z
najbardziej owocnych zajęć. Na własne oczy mogliśmy zobaczyć, jak
realizowane są duńskie pomysły na rozwiązanie problemów socjalnych.

U rodzin

Częścią
zajęć praktycznych były także dwutygodniowe praktyki w różnych
częściach Danii, w takich miejscowościach, gdzie każdy uczestnik kursu
mógł poznać pracę różnych instytucji – tych, które odpowiadały jego
zainteresowaniom. Mieszkałam w Bjerringbro u rodziny Sorensen. Podczas
pierwszego tygodnia zwiedziłam dom dla sierot, kilka klubów dla
młodzieży i dzieci, rozmawiałam z pielęgniarką środowiskową,
policjantem zajmującym się problemem przestępczości nieletnich.
Poznałam także pracę organizacji skautów prowadzonej przez Kościół,
odwiedziłam jedno z wydawnictw-wydające materiały do pracy z dziećmi i
młodzieżą.

Drugi tydzień praktyki spędziłam w Esbjerg w
budynku YMCA. Byłam uczestnikiem zajęć w świetlicy środowiskowej,
klubach dla nastolatków czy wielkiej dyskoteki dla dzieci. Miałam tam
okazję przyjrzeć się z bliska pracy z duńską młodzieżą i muszę
przyznać, że było to dla mnie jedno z najbardziej interesujących
doświadczeń.

Wycieczka do Kopenhagi była również jednym z
ciekawszych przeżyć podczas kursu. Oprócz zwiedzania stolicy, mogliśmy
przypatrzeć się pracy socjalnej w jednej z trudniejszych części Danii.

Osoba kontaktowa

Każdy
uczestnik kursu „był zaopatrzony” w tzw. osobę kontaktową. Rodziny te
lub pojedyncze osoby opiekowały się nami zapraszając nas na wycieczki,
popołudniowe spotkania przy kawie itp. Było to dobrym wynagrodzeniem
braku bliskich, a jednocześnie nową, ciekawą przygodą. Moja osoba
kontaktowa pomogła mi przetrwać trudne chwile i sprawiła, że naprawdę
żal było wyjeżdżać do domu.

Nowe impulsy

Podczas tych
pięciu miesięcy bardzo się zmieniłam. Być może stałam się bardziej
otwarta na innych ludzi, inny sposób życia, myślenia, zachowania.
Nauka, nie tylko poprzez bierne uczestnictwo, ale przede wszystkim
dyskusje, zwiedzanie i czynny udział w życiu instytucji, obserwowanie
Duńczyków i ich sposobu życia, wywarła na mnie wielki wpływ.

Nie
chcę tym samym powiedzieć, że zgadzam się i podziwiam wszystko, co
duńskie, ale że zaczęłam doceniać, co mamy jeszcze w polskim
społeczeństwie, a co traci powoli społeczeństwo Europy Zachodniej. Ten
pobyt sprawił, że zaczęłam szukać swego miejsca w diakonii, odkrywać
rolę, jaką mam do spełnienia w pracy i w najbliższym otoczeniu. Myślę,
że sama zmiana sposobu postrzegania
innych, zmiana myślenia i chęć
działania, to już wystarczające korzyści, jakie odniosłam, aczkolwiek
wiem, że Bóg, drugi człowiek i ja sama oczekuję czegoś więcej od
siebie.

Iwona Kędzior